Nie tak łatwo, ale wygraliśmy 4:1- No brawo chłopcy. - pochwalił nas Guardiola. - Oby tak dalej. Jest jednak parę rzeczy, które jednak musimy ciągle dopracowywać...
No i zaczęło się. Krytyka.
Starał się nie uwieszać na żadnym z nas psów, tylko mówił ogólnikowo. Ale i tak każdy wiedział w czym zawinił. A Holger chyba najbardziej...
Mecz dla niego nie należał do udanych. A coś musiało się stać, by był aż tak zdekoncentrowany...
Postanowiłem, że jak wyjdziemy, to się tego od niego dowiem.
- Pierre, gdzie Sophia? - spytałem Højbjerga, który zjawił się w szatni.
- Nie wiem. Jak traciliśmy bramkę, wybiegła z trybun.
Badstuber warknął cicho, gdy mijał Duńczyka i mnie.
- Holger, wpadniesz do nas potem?
- Może. - burknął, znikając nam z oczu.
Czymś Højbjerg musiał mu zaszkodzić. Chyba, że to ja coś złego powiedziałem...
- A widziałeś, gdzie uciekała?
- Niestety nie.
- Dobra, to ja lecę ją poszukać. Cześć. - pożegnałem się z młodzikiem.
- Trzymaj się tam. I znajdź Sophię.
*Holger*
Nadal nie mogę w to uwierzyć, no nie mogę!
Wszystko układało się idealnie, dopóki nie zobaczyłem jak Højbjerg całuje Sophię. Aż zagotowałem się ze złości.
Jak mógł?! Jak Ona mogła?!
Zazdrość zeżarła mnie tak, że straciliśmy bramkę.
Po meczu mimo to Pep nie przyczepił się za bardzo. Napomknął tylko o tym, że obrońcy mają się nie dekoncentrować, gdy przeciwnik atakuje. Wiedziałem, że kierował te słowa do mnie. Bo do kogo innego? Dante, Rafinha i David nic nie schrzanili, bo to nie oni zakochali się w siostrze najlepszego kumpla, tylko ja.
Po tym pocałunku uświadomiłem sobie, że to właśnie Ją kocham.
Ten Jej rumieniec, to jak się na mnie patrzyła, Jej uśmiech... Wszystko po prostu.
Ale chyba to skreśliła. Przez to, co się tam stało.
Gdy wsiadałem do samochodu, usłyszałem sygnał nadejścia SMSa. Od Niej...
"Proszę Cię, przyjedź do tego parku co wczoraj. Ławka ta sama, co ostatnio. Muszę Ci coś wyjaśnić."
Zamiast zamknąć się w ciemni domu, siedząc zapewne nad butelką czegoś mocniejszego, jechałem do tego parku.
Nie chciałem pozostawić tego nierozwiązanego.A już tym bardziej, jeśli chodziło o Nią.
Po kilkunastu minutach zajechałem pod park. Siedziałem dłuższą chwilę w zgaszonym samochodzie i starałem się uspokoić.
Nie chciałem się z Nią kłócić, nie mogłem. Chciałem spokojnie z Nią porozmawiać.
Wolnym krokiem ruszyłem na spotkanie z panną Schweinsteiger.
W końcu Ją znalazłem. Siedziała na ławce z podkurczonymi nogami i chyba... płakała.Poczułem wielki smutek, gdy do Niej podbiegałem. Nawet ma mnie nie spojrzała, gdy obok Niej usiadłem.
- Nie płacz. - szepnąłem, dotykając jej ramienia. Rozum podpowiadał, bym innego zrobił, jednak go zignorowałem.
- Jak mam nie płakać, skoro zaprzepaściłam wszystko? - odparowała płaczliwie, dalej nie podnosząc wzroku. Chyba nie widziała, że to ja z Nią rozmawiam... - Facet którego kocham, widział, jak pocałował mnie mój kolega. I jak tu nie płakać? - zadała pytanie, podnosząc głowę. - Holger, t-to Ty?
Zdziwiłem się.
I to bardzo.
Ona jednak... Jednak mnie kocha?
Sophia zarzuciła mi ręce na szyję.
- Przepraszam, ja tego nie chciałam! To on... - znów zapłakała. - Ale wiem jedno. Przez ten pocałunek coś zrozumiałam...
Trochę się przeraziłem.
- Ale co zrozumiałaś? - wyjąkałem.
- To, że krótko się znamy, a ja Cię... - zawahała się. - Ja Cię kocham. Wiem, że sobie pomyślisz, że taka gówniara jak ja...
- Sophia. - przerwałem Jej. - Nie tylko Ty, bo ja... Ja też Cię kocham. Od wtedy, gdy pierwszy raz przyszłaś do Bastiana z Sarą... Już nie mogłem przestać o Tobie myśleć. Mimo tego, że Bastian zabraniał mi się z Tobą spotykać, ja to robiłem...Przerwały mi usta Sophii, które zamknęły mi moje.
To było niesamowite. Jej usta... Znów mogłem je poczuć.
- Przepraszam... - szepnęła, nie oddalając swoich warg od moich.
- Za co?
- Za to, że musiałeś to widzieć.
*Sophia*
Chyba... Chyba się to wyjaśniło. Przynajmniej jedno.
Drugą sprawą jest to, co z Pierre'm. Czemu on to zrobił?
Nie rozumiem jego pobudek...
Ale, że zakochał się we mnie?
- Bastian miał Cię szukać. - szepnął mi na ucho Holger. - Więc jeśli jeszcze mamy się poukrywać, to pora, byśmy wracali.
- Nie chcę się z Tobą rozstawać.
- Skorzystam z jego zaproszenia. - pomógł mi wstać z ławki.
- To chodźmy. Tylko muszę coś wymyślić jako usprawiedliwienie.
***
- Sophia, gdzie żeś wywiała?! - rzekł przerażony Bastian, gdy zjawiliśmy się z Holgerem w drzwiach.
Szczerze, to nic nie wymyśliłam. A Pierre chyba się nie przyznał Bastiemu...
- Tak jakoś wyszło...
- A gdzie byłaś?
- Znalazłem ją w parku. - odpowiedział za mnie Badstuber.
Chwilę starał się uspokoić.
- Basti, spokojnie. Jestem.
- Boże, aż się przeraziłem, gdy Ciebie nie było wraz z Pierre'm. - wzdrygnęłam się lekko. - Powinnaś się chyba bardziej przygotowana na to, kiedy tracimy bramki. - zaśmiał się nerwowo.
- Chodź braciszku. - powiedziałam, rozkładając ręce. - Już nie nawieję, nie martw się. - ścisnęłam go. - A teraz chodźmy, Fifa nam się grzeje.
- Zostajesz? - pomocnik zwrócił się do Badstubera.
- Z chęcią skorzystam z zaproszenia. - odparł z uśmiechem, na co odetchnęłam z ulgą.
***
- Chcecie coś do jedzenia? - spytałam, gdy piłkarze znów mierzyli się przeciwko sobie.
- Tak, możesz nam coś wymyślić. - Basti posłał mi buziaka w powietrzu.
Pokazałam mu język i zniknęłam w kuchni.
Dobre kilka minut wgapiałam się w lodówkę. Co by im tu zrobić?
- Pomóc w czymś? - poczułam dłonie Holgera na swojej talii.
- Nie wiem, co Wam zrobić. Chyba że zadowolicie się musli z jogurtem. - zaśmiałam się.
- Hmm, chyba mam. - wyjął z lodówki 3 jajka, jednocześnie chowając moje 'pożywienie'.
- Ej no!
- Też to zjesz. - zarządził. - Gdzie mąka, cukier i tak dalej?
Główkując nad tym, co będzie tworzył, wyjęłam potrzebne produkty.
Podałam także miskę, szklankę, drewnianą łyżkę i odmierzacz składników.
- Ale że naleśniki? - spytałam, gdy zaczął mieszać wymierzone składniki.
- Taaa. - mruknął, nie przerywając czynności.
- To ja idę do Bastiana.
- Okej.
Zsunęłam się z krzesła i skierowałam się do salonu, gdzie siedział brat.
- Mogę się dołączyć? - spytałam go, widząc, że sam gra. Wyraz jego twarzy wyrażał to, że myśli o czymś intensywnie.
- Jasne. - podał mi drugiego pada do ręki. - A Holger gdzie?
- Robi nam kolację.
- On? Sam? Kuchnia mi spłonie! - jęknął.
- Słyszałem to! - zjawił się w pokoju, trzymając drewnianą łyżkę w dłoni. - A tą łyżką krzywdę Ci wyrządzę.
- Bo się najbardziej boję. - pokazał mu język. - Bardziej o kuchnię drżę, czy żeś jej nie zakopcił, czy coś w tym stylu.
- Bo Ty zawsze najbardziej się o tą kuchnię boisz.
- Bo Sara mnie ukatrupi. Idź już i pilnuj, byś nie spalił niczego. Chcę z siostrą porozmawiać.
Porozmawiać? O czym? Boże...
- Idź. - popędziłam Holgera.
Mrugnął do mnie i zniknął w kuchni.
- No to co chciałeś? - spytałam nerwowo, choć już wiedziałam o czym na bank będzie chciał mi powiedzieć.
- Czemu wywiałaś z tego stadionu? Nie wierzę, że to była Twoja reakcja na tą bramkę... A poza tym... - urwał. - No czemu?
- Pierre nic Ci nie mówił?
- A miał coś mi do powiedzenia? - zdziwił się.
- To dość delikatna sprawa... - spuściłam wzrok. Trudno było mi to wypowiedzieć, boję się tego jak Basti na to zareaguje...
- W niczym nie nalegam, choć już się domyślam...
- Ale czego? - wtrąciłam.
- Sophi, odpowiedz mi na coś szczerze. - kiwnęłam głową. - Czy... Czy ktoś chciał Ci tam zrobić coś złego?
Czy pocałunek na siłę można zaliczyć do tego? - pomyślałam.
- No mówię, że to dość delikatna sprawa. - powtarzałabym to uparcie do skutku, gdyby nie wtrącił się PEWIEN głos:
- Ja wiem, o co chodzi.
- Holger... - jęknęłam.
Tylko mu o tym nie mów! - wszystko krzyczało we mnie to głupie zdanie.
Przecież będzie musiał... Powiedzieć o... O nas...
- Pierre pocałował Sophię. - w jego głosie dało się wyczuć ból i złość. - Szukałem jej tak jak Ty.
- Sophia... Myślałem, że bardziej mi ufasz... Przecież mogłaś mi o tym powiedzieć... - powiedział ze smutkiem w głosie.
- Ale Holger to widział... - szepnęłam płaczliwym głosem.
Chwilę trwało nim wypowiedział:
- To wtedy traciliśmy bramkę, prawda?
- Tak. - odparliśmy zgodnie.
- Sophia, dopilnuj tych naleśników. - zaczął mój brat. - Muszę pogadać z Holgerem...
________________
Tararararara! I taki długi coś mi wyszedł :3
Dobra, jak myślicie: o czym, Bastian będzie chciał porozmawiać z Holgim? :3
Pytania?
Autorka ♥
P.S. Zapraszam Was na nowego bloga :) Nie jest on o piłce nożnej, jest o Kai'm Fichtner'ze znanym bardziej jako Kayef. Zachęcam do czytania i komentowania, tu link: http://kayeflovestory.blogspot.com




Świetny rozdział! ♥
OdpowiedzUsuńdawaj nexta. :3
DAJ NEXTA <3
OdpowiedzUsuńKOCHAM TO <3
/marii
Uuu, w piętnaście minut przeczytałam całego bloga! :3 Świetny, czekam na kolejne rozdziały! *.*
OdpowiedzUsuńCzyli jednak pozmieniałaś :D
OdpowiedzUsuńGenialnie kicia :D
jak ty suuuuuuuuuper piszesz :D zazdroszczę :(((( pewnie mu znowu powie, żę ma się nie zbliżać do Sophi hahha czekam ^^
OdpowiedzUsuńSupeeer rozdział <3 Już myślałam, że Holger nie będzie chciał patrzeć na nią, ale na szczęście wszystko dobrze sie skończyło ;>
OdpowiedzUsuńCo może mu powiedzieć? Hmm..
Pewnie domyślił się, że Holger zakochał się w niej i powie mu, że ma z nią nie być xD
Jejku, świetny ten rozdział! Sophia i Holger tacy słooodcy są, że nie wiem, no! XD hmm.. Bastian na pewno będzie chciał porozmawiać o Sophi z Holgerem. Ciekawe jak potoczy się ta rozmowa :-)
OdpowiedzUsuńCzekam na nexty! ^^
PS. zapraszam na nowy rozdział u mojej przyjaciółki ; http://moja-przygoda-na-santiago-bernabeu.blogspot.com/2014/01/rozdzia-1.html
Kolejne cudo ♥
OdpowiedzUsuńJak dobrze, że ta cała sprawa się wyjaśniła, a pomiędzy Sophią i Holgerem jest wszystko dobrze. Swoją drogą zastanawiam się co będzie gdy spotkają Pierre. No i ta rozmowa, chyba domyślam się o czym Bastian będzie rozmawiać z Holgerem, ja jasnowidz xD
Pozdrawiam i czekam z niecierpliwością na następny :*
hahahaha, ciekawe co Basti powie Holgerowi ;D w tym parku tak słuuuoooodko było <3 ale nigdy nie wybaczę Pierrowi, że odważył się pocałować Sophię, nigdy!
OdpowiedzUsuńdawaj szybko tą rozmowę Bastiego z Holgerem bo jestem ciekawa co 'mądry Schweini' znowu wymyśli :D
O Mamuniu *-*
OdpowiedzUsuńJakie to cudowne :D
Hmm ciekawe co Basti mu powie :D
Czekam z niecierpliwością na kolejny
Pozdrawiam ;*