wtorek, 31 grudnia 2013

Rozdział 4.

  - *kolejnego dnia*
*Sophia*
Miałam 'cudowny' sen. 
Śnił wypadek mamy... 
A co najgorsze... Byłam jego świadkiem... Chciałam jej pomóc, uratować ją. 
Gdy mi się to nie udało, dostałam wiadomość, że ojciec także nie żyje. 
Straciłam ich oboje... Co miałam dalej ze sobą zrobić? 
Stanęłam nad najbliższym wiaduktem. Przeszłam przez barierki, na drugą stronę. Dzieliło mnie tylko kilkanaście sekund przed ponownym spotkaniem z rodzicielami... 
Zatrzymał mnie On. 
Mój Anioł... 
Ten Anioł przypominał mi człowieka, którego poznałam kilka godzin temu...  
- Spokojnie, zaopiekuję się Tobą. - szepnął, trzymając mnie w silnym uścisku. 
***

Bastian zarzekł się, że podwiezie mnie do szkoły. I to uczynił.
- Jak będziesz chciała, to możesz iść po szkole do domu, albo zadzwonić po mnie lub Sarę, i ktoś po Ciebie przyjedzie, dobrze?
Przez chwilę starałam się ogarnąć wypowiedź brata, by zatwierdzić.
- To pa, miłego dnia Ci życzę.
- Papa. - cmoknęłam go w policzek i wysiadłam z samochodu.
Tak po dłuższych przemyśleniach, nie miałam niczego przeciw nauczaniu domowemu. Klasa nie była do mnie za bardzo przywiązana, tak jak ja do nich...
- A Ty co się bujasz z Bastianem Schweinsteigerem jednym wozem? - spytał mnie Ben, gdy weszłam do szatni.
- Skąd znasz mojego brata? - zdziwiłam się.
- Twojego brata? - Thomas zrobił cudzysłów podczas zadawania pytania.
- Nie, świętej Luizy. - odparłam oschle.
Skąd oni go znali?
- To niemożliwe by był Twoim bratem, skoro nawet nie wiesz, że jest piłkarzem Bayernu.
- Tak znasz swojego braciszka. - prychnął Thomas.
Zdjęłam bluzę z wieszaka i wybiegłam z budynku.
Czemu mi tego nie powiedział? Czemu ja się nie domyśliłam?
Ale zaraz... To by tłumaczyło słowa Sary z wczoraj... "Chodźmy, bo chyba przerwałyśmy im grę. Tyle jej mają w rzeczywistości, a jeszcze na Fifie się wyżywają... "
Mój brat jest piłkarzem.
Teraz będą plotki i szykany, że przez nazwisko się wprosiłam do niego...
Biegłam jak najszybciej. Ludzie mnie wymijali, sami zapędzeni.
W końcu się na kimś zatrzymałam.
- Przepraszam. - burknęłam, chcąc się podnieść.
- Nie, to ja... Sophia? - spojrzałam na swoją ofiarę.
Był to niebieskooki blondyn, którego już widziałam... I to chyba nie tylko w realnym świecie...
- Holger? - mój głos wyrażał zdziwienie, choć przez płacz nie było wyczuwalne.
- Czemu płaczesz? - spytał z troską. - Chodźmy do mnie. Ochłoniesz i jak będziesz chciała, to mi powiesz. - objął mnie ramieniem i zabrał ze sobą.
Gdybym była w normalniejszym stanie, to bym się wyrwała, ale teraz... Potrzebowałam tego. Te ciepło bijące od jego ciała...
Przed oczami pojawiła mi się ostatnia scena ze snu...
Ratujący mnie Anioł...
Tak strasznie podobny do Holgera...
Skręciliśmy w prawo. Naszym oczom ukazał się dom. Chyba jego.
- Poczuj się jak u siebie. - rzekł, jak byliśmy w środku. - Zrobię Ci coś ciepłego do picia. - skierował się w lewo, do kuchni.
Poszłam przed siebie. Znalazłam się w salonie.
Kazał mi się czuć jak u siebie. - pomyślałam, gdy siadałam na kanapie.
Podkurczyłam nogi i objęłam je dłońmi.
Mój brat piłkarz.
Drugi zapewne też.
I on. Holger. Mój senny Anioł... To musi być on.
- To co się stało? - spytał, zjawiając się w pomieszczeniu. Podał mi kubek z napojem i usiadł obok mnie.
- Kiedy Bastian miał mi powiedzieć, że jest piłkarzem?


*Holger*
Przechadzałem się po mieście przed treningiem w południe, gdy wpadła na mnie roztrzęsiona dziewczyna. Sophia.
Czemu płakała? - pomyślałem.
Bez zastanowienia zabrałem ją do siebie.
Przypomniały mi się słowa Bastiego: "Nie zawiązuj bliższych kontaktów z Sophią."
Czy to źle, że chcę pomóc siostrze kumpla? 
Ten jak zawsze już musi myśleć, że mi się spodobała i w ogóle...
Chociaż nie zaprzeczę, jest urocza. I to bardzo. Cholernie bardzo. Bardzo cholernie bardzo.
Chwilę potem byliśmy już u mnie w domu.
Zaparzyłem jej herbatę i spytałem, czemu była i jest w takim stanie.
- Kiedy Bastian miał mi powiedzieć, że jest piłkarzem? - szepnęła. - Tobias też nim jest, prawda? I Ty...
Ona tego nie wiedziała?
- Na serio... Nie wiedziałaś? - zdziwiłem się.
- Niby czemu miałam wiedzieć?
Zaraz...
- To przez to płakałaś?
- Nie do końca... - upiła łyk napoju. - Ludzie z mojej klasy zobaczyli, że przyjechałam z Bastianem do szkoły i zaczęło się przesłuchanie. I potem doszli do wniosku, że to nie może być mój brat, bo nie wiedziałam, że jest piłkarzem... - wytarła dłonią łzy, które znów się pojawiły. - Pomyśleli zapewne, że to przez nazwisko jakie też mam, to wprosiłam się do niego... - urwała, biorąc głębszy wdech. Powoli wypuściła powietrze i wzięła kolejną porcję powietrza. Starała się uspokoić.
- Nie płacz. - szepnąłem.
Chciałem jakoś ją pocieszyć, ale co jak Bastian się dowie...?
- Mała, nie płacz. Bastian coś wymyśli.
Odłożyła kubek z herbatą i szepnęła:
- Dziękuję.
Jej kolejnego ruchu nigdy bym się nie spodziewał. Ona... Przytuliła się do mnie.
Doznałem szoku, ale odwzajemniłem uścisk.
Jej drobne ciało tak bardzo wpasowało się w moje ramiona...
To była nieskrywana przyjemność.
- Do usług. - uśmiechnąłem się.


*Sophia*
Nie wiem, czemu się do niego przytuliłam. Tamto ciepło... Za bardzo go potrzebowałam.
Nie chciałam tego kończyć.
- Nie chcę nic mówić, ale niebawem mam trening...  - zaczął, gdy minęło kilkanaście dobrych minut ciszy. Wyczułam smutek w jego głosie... Chyba i mu się spodobała zaistniała sytuacja...
- No, okej. To ja będę wracać do siebie... Jeszcze raz dziękuję, że mogłam u Ciebie posiedzieć trochę. - odparłam, wyswabadzając się z jego uścisku.
- Dla mnie to była czysta przyjemność. - stwierdził z uśmiechem.
Dla mnie większa... - pomyślałam.
Przeszliśmy do korytarza. Ubrałam buty i bluzę.
- Do zobaczenia. - powiedziałam i... musnęłam ustami jego policzek.
Był to dobry, czy zły ruch?
Sama już nie wiem...
***

Wróciłam do swojego starego domu. Musiałam odpocząć od tego wszystkiego.
Od tego, że dołączyłam do 'wyższej sfery', do tego, co zrobiłam u Holgera w domu...
Jak mógł to zinterpretować?
Chowając książki do pudeł znalazłam swój stary pamiętnik.
Mając go pod ręką, zabrałam jeszcze ze sobą paluszki i usiadłam na łóżku. Zaczęłam czytać swoje 'wypociny'. Zastanawiałam się, czy aby nie wznowić opisywania swoich przeżyć... Chyba się przyda. 
Po czasie zauważyłam, że ostatni wpis dodałam wraz z dniem śmierci mamy...


*Bastian*
Przed dwunastą wyjechałem z domu na trening. Sophia zajęcia kończyła o 14.40 więc raczej powinienem się wyrobić, by móc ją odebrać.
Chciałem być dla niej jak najlepszym bratem.
Nie za zaborczym i nadopiekuńczym. Chciałem być najlepszy.
Czyli Holger jednak miał rację...
- Hej chłopaki. - zawołał Pierre, na Philippa i mój widok.
- Cześć Młody. Jak tam noga? - spytałem.
- A dobrze. Jeszcze tydzień i mogę wrócić do treningów.
- Cze Pierre, Basti i Philipp! - zawołał Badstuber.
- Jak zawsze idealnie na czas. - zauważył ze śmiechem Højbjerg.
- Gościa miałem.
- Mamusia przyjechała? - zaśmiałem się.
- Nie. - pokazał mi język.
Przyszedł Pep i rozpoczął trening. Pięć kółek wkoło boiska. Dołączyłem do przyjaciela.
- Wiedziałeś, że Sophia myślała, że jesteśmy zwykłymi ludźmi? - zaśmiał się, na co ja się zatrzymałem.
Skąd on to sobie wymyślił?
- Skąd... Jak? CO?! Kto Ci to powiedział?
- Ehm.. Wpadłem na nią na mieście rano. - wytłumaczył, kontynuując rozgrzewkę.
- I tak po prostu się Ciebie spytała, czy jesteś piłkarzem, czy nie? To się kupy nie trzyma.
- Wpadła na mnie roztrzęsiona i zapłakana, na co zaproponowałem jej, by mi powiedziała o co chodzi...
- Holger mówiłem Ci coś! - ryknąłem, przypominając sobie wczorajszą rozmowę.
- Tak, pamiętam. To nic zobowiązującego. Po prostu powiedziała mi wszystko co ją gryzło. - zarzekł się.
- Holger...
- Spokojnie. TO NIC ZOBOWIĄZUJĄCEGO.
- Coś nie chcę w to wierzyć... - mruknąłem.


*Sophia*

Pamiętniku! 
Dowiedziałam się, że mam brata piłkarza. Trochę to dziwne, prawda? Jak mogłam się tego nie domyślać? 
Zrobiłam także to, czego sama się nie spodziewałam. Aż dziwnie mi to napisać, a co dopiero powiedzieć. 
Bo ja... Przytuliłam najlepszego przyjaciela Bastiana, Holgera. 
Popełniłam chyba największą gafę życia. Aż dziwnie się z tym czułam. 
Ale było mi przyjemnie... I mu chyba też. 
Ostatnimi godzinami zaczęłam myśleć o nim bardziej... I w dodatku jestem przekonana, że to On jest tym moim sennym aniołem...

Usłyszałam dzwonek do drzwi, który oderwał mnie od pisania.
- Wiedziałem, że Cię tu znajdę. - mruknął, gdy tylko je otworzyłam. Przepuściłam go, by wszedł do środka.
- Nie spodziewałam się, że moim bratem jest piłkarz.
- Myślałem, że się domyślisz.
- Niestety, nie domyśliłam się.
- Nie miej mi tego za złe, że Ci nie powiedziałem. - poprosił.
- Ale wcale nie mam. - zapewniłam go. - Musiałam po prostu to przyswoić jakoś. A w ogóle skąd się...
- Holger. - wtrącił, odpowiadając odgórnie na pytanie.
- Niech ja go tylko...
- Właśnie dobrze zrobił. Sophi, nie miej mi za złe. - jęknął, robiąc minę zbitego psiaka.
- No dobrze. - przytuliłam go.
- Mówił mi o tej gadce ludzi z Twojej szkoły... - urwał. - Wystarczy słowo, a będziesz mieć nauczanie domowe.
- Dobrze, dobrze. Mam pytanie...
- Tak? - spytał.
- Mogę nie iść przez kilka dni do szkoły?
Chwilę się zastanawiał.
- W sumie możesz sobie odpuścić... Ale obiecaj mi jedno.
- No co?
- Pojedziesz ze mną na najbliższy trening?
- Okej. - zgodziłam się.
- A teraz chodź, Sara się zdziwiła, jak bez Ciebie przyjechałem do domu...
- Chwilę, ubrania muszę spakować.
- To leć. - wypuścił mnie z uścisku.
Tym razem wzięłam ze sobą więcej rzeczy. No i pamiętnik.
Ogarnęłam ostatni raz mieszkanie i po piętnastu minutach wychodziliśmy już z domu.


______________________________________
Nie wiem, jak skomentować to :D

Życzę Wam udanej imprezy sylwestrowej, tylko nie upijcie się za bardzo, a i za mnie możecie się napić :D
A Nowy Rok niech przyniesie Wam wielu radości :*

Pytania?

Autorka <3

7 komentarzy:

  1. świetny rozdział!
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nananan nie komentuje, mnie tu nie ma :*
    Geniuszu Ty mój <33

    OdpowiedzUsuń
  3. Jezuu.. świetny rozdział! Holger! :D
    ciekawe co się wydarzy na treningu na który Bastian zabiera Sophię ;]]

    Pzdr :3 + u mnie nowy,czwarty rozdział;
    http://moje-marzenie-na-emirates-stadium.blogspot.com/2013/12/the-fourth-chapter.html

    OdpowiedzUsuń
  4. co kolejny Twój rozdział to co raz lepszy <3
    i te 'kłótnie' Bastiego i Holgera awww :DD
    czekam na nexta <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział cudowny <3
    Hahaha Holger i Basti rozwalają system xd
    Czekam na kolejny, buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Mialam ciarki na ciele jak czytalam fragment gdy byla u Holgera mrrr :3 no swietne <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Aww... Holger *.*
    Miło z jego strony, że zaopiekował się siostrą Bastiana :)
    Czekam na nexta, z każdym rozdzrałem piszesz coraz lepiej, pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń