poniedziałek, 23 grudnia 2013

Rozdział 2.

*tydzień potem* 

*Bastian* 
Dzień po pierwszej wizycie u Sophii wybrałem się do sądu w celu ustanowienia siebie prawnym opiekunem młodszej siostry.
Dzięki temu, jakie mam nazwisko, sprawy potoczyły się szybciej.
- Bastian! - doskoczyła mnie Sarah już przy wejściu. - Przyszedł list z sądu.
- I jak?
- Nie otwierałam. Czekałam na Ciebie.
- To jedziemy do Sophii. - zarządziłem.


*Sophia*
Od kiedy dowiedziałam się, że Bastian chce stać się moim opiekunem prawnym, moje życie jakby nabrało nowych barw. Było inaczej niż przez ostatni miesiąc. Nie byłam sama, nie musiałam już wyczekiwać na przybycie ojca...
Miałam mieć jakąś rodzinę.
Nie żeby coś, ale rodzina, jaką miałam do tej pory nie była za idealna. Mama niemal non stop pracowała, dopóki nie zginęła w wypadku, a ojciec... Częściej go nie było. Ale to ze względu na to, że miał drugą rodzinę...
***

Usłyszałam dźwięk dzwonka. Nie wiedziałam, kto to może być...
Bastian? Sara?
Zobaczymy...
- Bastian, wejdź! - zawołałam, spodziewając się, że to jednak brat.
Do środka weszła jakaś kobieta...
- Panna Sophia Schweinsteiger? - zaczęła obojętnie.
- Tak... - odparłam niepewnie.
- Jestem Silvia Lewandowski i jestem kuratorem sądowym. Z racji tego iż Twoi rodzice już nie żyją, a Ty jesteś niepełnoletnia, więc do kiedy nie staniesz się pełnoletnia, będziesz musiała być w... - przerwało jej wejście Bastiana.
- Sophia! - zawołał. - Przyszedł list z... A kto to? - zdziwił się na widok babki z urzędu.
- Przysłali ją z sądu. - westchnęłam. Zainteresowała mnie koperta trzymana przez niego.- I co napisali?
- Właśnie miałem ją tu otwierać...
- Proszę, usiądźcie. - nakazałam całej trójce.
Lewandowski usiadła na fotelu, a Sarah i Bastian na kanapie. Niczym jak w zeszłym tygodniu...
- Sophi, siadaj.
- A co jeśli... - wyjąkałam.
Co jeśli nie przyznaliby mu praw?
- Jak nie usiądziesz, to nie otworzę. - pogroził.
Wzdychając ciężko, zajęłam miejsce obok przyrodniego brata. Uśmiechnął się z wyższością.
- Mógłbyś go wreszcie otworzyć. - popędziłam go.
Rozdarł kopertę i zaczął czytać pismo.
- Tak! - syknął z triumfem. - Jestem Twoim opiekunem prawnym.
Rzuciłam mu się na szyję.
- Boże, dziękuję Ci! - pisnęłam.
- To po mnie tu już nic... - westchnęła kuratorka, podnosząc się z miejsca. - Życzę państwu wszystkiego dobrego i niedługo skontrolujemy co u państwa... - powiedziała nam, nim zamknęła za sobą drzwi.
Skontrolować? Może frytki do tego jeszcze? - pomyślałam.
Mniejsza z tym. NIE GROZI MI DOM DZIECKA!
- Widzę, że bardzo ucieszyła Cię ta decyzja. - rzekł brat.
- Nawet nie wiesz jak. Jak ta babka przyszła i zaczęła mówić, że jest z kuratorium, to już myślałam, że trafię do tego domu dziecka...
- We mnie powątpiłaś? W Bastiana Schweinsteigera?
- Dobra, panie Bastianie, bądź pan cicho. - zaśmiała się Sarah. - Teraz możemy Cię pakować.
- Pakować? - powtórzyłam.
- Bastian, nie powiedziałeś jej! - partnerka brata żachnęła się.
- Ale czego nie powiedział?
- Wprowadzasz się do nas. Muszę mieć na oku moją małą siostrzyczkę. - zmierzwił mi włosy.
- Mam... Zamieszkać.. z Wami? - zdziwiłam się. - A mieszkanie?
- Sprzeda się, albo wynajmie komuś. Ale to zależy od Ciebie.
Sprzedać... mieszkanie? W którym spędziłam tyle lat?
Owszem, nie wszystkie chwile były szczęśliwe...
- A co ze szkołą?
- W której klasie jesteś? - wtrąciła Sarah.
- Druga liceum...
- Zobaczymy. Jeśli będzie daleko, to albo Cię przeniesiemy bliżej, albo rozpoczniesz nauczanie domowe. - odparł Basti.
Nauczanie domowe?
- Spokojnie, wszystko w swoim czasie. - zaśmiał się na widok mojej miny.


*Bastian*
Wizyta tej kobiety z sądu nieco mnie przestraszyła. Na szczęście przyznali mi prawa do opieki nad nią.
Co za ulga...
***

Po jakieś godzinie siedzenia u Sophii, zostawiliśmy samą, by mogła wszystko ogarnąć.
Przed wjazdem do domu zauważyliśmy... auto Holgera.
- A Ciebie to gdzie wywiewa w ciągu ostatniego tygodnia? - spytał, gdy tylko wyszliśmy z Sarą z samochodu.
- Papierkowe roboty. - westchnąłem, idąc wraz z przyjacielem do mojego domu.
- W sprawie Twojego ojca, to już wszystko pozałatwiane, prawda?
- Nie o to chodzi... - urwałem, przekręcając klucz w zamku. Znaleźliśmy się w środku. - Chcesz coś do picia? - spytałem gościa.
- Jasne. Wody jeśli można.
- Okej.
Udałem się do kuchni.
- Ja lecę do Lisy, może potem wpadnę do Sophii, pa. - Sara cmoknęła mnie w policzek i wyszła.
- To jakie papierkowe sprawy załatwiałeś? - zapytał, gdy zjawiłem się w salonie wraz z napojami.
- Ojciec przed śmiercią poprosił mnie, bym zajął się jego córką.
- To on miał córkę?! - zdziwił się. 
- Tak, dziś przyznali mi prawa do opieki nad nią - zauważyłem znajomy błysk w oku przyjaciela. - Nawet o tym nie myśl. Ona jest nieletnia.


__________________
Tararam, taki tam przynudnawy rozdzialik XD
Tak wiem, ostatni tekst Bastiana rozwalił system :33

Chcę Wam życzyć wesołych i spędzonych w rodzinie Świąt, bogatego Mikołaja no i samych powodzeń w kolejnym roku! :)

Pytania?

Autorka ♥

11 komentarzy:

  1. musiałaś jakoś wkręcić Badstuber tu co hahahah :))) fajny rozdział ,no tekst ostatni najlepszy XDDDD ( pfff nie pójdzie do Sophi,bo ma ciebie :D) czekam na nexta ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha, ostatni tekst najlepszy :D
    Pozdrawiam i czekam na kolejną część :*

    OdpowiedzUsuń
  3. haha koncówka najlepsza !
    czekam na nexta <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie gadaj bzdur! <3
    Jest cudowny <33333
    Hah Końcówka rządzi :D
    Czekam na kolejny <3
    Wesołych ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Hhahaha.. ta końcówka XDD Rozdział wcale nie jest nudny! :D
    Czekam na następne! ^^

    Pzdr :3
    + zapraszam na nowy rozdział; http://moje-marzenie-na-emirates-stadium.blogspot.com/2013/12/the-second-chapter.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Hahaha faktycznie, ostatni teks najlepszy ^^
    Czekam na kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Końcówka rzeczywiście powaliła na klęczki xD Hahaha :D
    Rozdział cudowny! <3 Czytałam 3 razy ^^
    Czekam na następny ;3 No i oczywiście Wesołych Świąt! <3

    OdpowiedzUsuń
  8. zgadzam się, ostatni dialog rozwalił system XDDD
    no to czekam na dalszy rozwój sytuacji ;))

    OdpowiedzUsuń
  9. ONA JEST NIELETNIA, PADŁAM XDDD
    Zazdro brata #2 :(
    Czekam na nexta. :3

    OdpowiedzUsuń
  10. Super rozdział! ;D
    Masz rację, ostatni tekst rozwalił system. xD
    Jestem ciekawa jak to się dalej potoczy, cieszę się, że ona jednak nie trafiła do domu dziecka.
    Czekam na kolejny rozdział! ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Lama, lama, lama, lama, lama
    Ciota, ciota, ciota, ciota, ciota
    Zajebiste, ale o tym wiesz. także tego, nic tu po mnie...

    OdpowiedzUsuń